• kreatywne
    rozwiązania
  • najlepsza
    strategia
  • szybkość
    działania

Kredyt we frankach. O co w ogóle chodzi? Jak unieważnić umowę i odzyskać pieniądze?

Agnieszka Gawłowska   radca prawny,             autorka tekstu,             www.gawlowskakancelaria.pl

Wielki szum wokół tzw. „frankowiczów” trwa nieprzerwanie już co najmniej kilkanaście miesięcy i zdaje się, że tematyka ta zyskuje na popularności coraz bardziej. Oburzenia kredytobiorców – z jednej strony tych którzy wzięli kredyt we frankach – nie spodziewając się, że „skoczy” nagle z 2 do 4 zł, z drugiej strony, tych którzy dzielnie spłacają kredyty w innych walutach i nikt się nad nimi nie lituje i nie oferuje pomocy. Ale o co w tym wszystkim w ogóle chodzi? Zacznijmy więc od początku.

Wiele osób decydując się na zakup mieszkania czy też budowę domu zaciągała kredyty hipoteczne w walucie obcej, w szczególności we frankach szwajcarskich, które niegdyś (mniej więcej do 2010 r.) były bardzo korzystne, jako że oprocentowanie tych kredytów było duże niższe niż w złotych polskich. Skuszeni okazją zaczęli masowo zaciągać kredyty w tej podstępnej walucie. Szacuje się, że aż 122 miliardów złotych zostało pożyczonych we frankach, co stanowi ok. 16% wszystkich kredytów. Niby waluta stabilna, bez szczególnych wahań, bezpieczna. Niestety, żaden kredyt w obcej walucie nie jest do końca bezpieczny. Od stycznia 2015 r. bank centralny Szwajcarii zrezygnował z nadzorowania kursu własnej waluty, a wobec rosnącego kryzysu w strefie euro i USA inwestorzy, a także sami szwajcarzy docenili franka szwajcarskiego i zaczęli lokować w nim swoje oszczędności.  To tak w dużym telegraficznym skrócie, bo powodów wahania kursu waluty było dużo o różnym poziomie skomplikowania, więc dywagacje w tym temacie zostawmy ekonomistom 🙂 Niemniej jednak nikt chyba nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. I co dalej? Kredyty zaciągnięte, raty trzeba spłacać, a kurs jaki wysoki był taki jest i w niczym nie przypomina już tego niskiego kursu sprzed lat, a i perspektywy nieciekawe. Z pomocą postanowiło przyjść państwo. Powstały trzy projekty ustaw: projekt prezydencki zakłada, że banki będą musiały zwrócić swoim klientom różnicę między dopuszczalnym „spreadem”, a tym, który w rzeczywistości pobrały, projekt PO zakłada możliwość przewalutowania kredytu, a projekt Kukiz’15, który jest najmocniej popierany zakłada traktowanie kredytów we frankach, tak jakby od początku były w złotych polskich – i choć każdy z nich opiera się na innych założeniach i oferuje inne zasady pomocy  niestety żaden z nich nie stał się jeszcze częścią rzeczywistości, a frankowicze jakoś muszą sobie radzić. Nie jeden pewnie powie: „tacy byli chciwi, to mają za swoje!”. Ale czy na pewno? Zaczęto przyglądać się samej konstrukcji umowy kredytowej i klauzul w niej zawartych. Co się okazuje? Banki jednak nie takie święte, a ludzie nie tacy bezmyślni. Zrozumienie niektórych konstrukcji postanowień umownych umowy kredytowej przysporzyłoby problemów niejednemu prawnikowi, a co dopiero ma powiedzieć zwykły Pan Kowalski, który zaciągając kredyt na mieszkanie myślał, że właśnie spełniają się wszystkie jego marzenia. Wracając jednak do niedozwolonych klauzul stosowanych przez banki warto sięgnąć po swoją umowę kredytową i jeszcze raz przeanalizować jej zapisy i sprawdzić czy przypadkiem bank nie przyznał sobie prawa do jednostronnego, niczym nieograniczonego kształtowania wysokości kursu sprzedaży CHF w tabeli kursowej. Jeżeli w umowie znalazł się zapis typu: „raty kapitałowo-odsetkowe oraz raty odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu wg kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej XYZ Banku S.A. obowiązującego na dzień spłaty z godziny 14:50” to można śmiało powiedzieć, że umowa kredytowa zawiera klauzule niedozwolone. Zgodnie z art. 3851 §1 kc „Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny.” Umowy kredytowe zwykle stanowią wzorzec umowy, co oznacza, że nie są sporządzane indywidualnie dla każdego klienta osobno, a zawierane są na podstawie określonego wzoru umowy. Konsument przystępujący do umowy zazwyczaj nie ma wpływu na jej treść, a postanowienia zawarte w umowie są z góry narzucone przez przedsiębiorcę, w tym przypadku banki, na które konsumenci nie mają wpływu. Ochronę dają przepisy kodeksu cywilnego, które wprost wskazują, że jeżeli umowa została zawarta z konsumentem, zawiera postanowienia nieuzgodnione z nim indywidualnie to nie wiąże konsumenta, o ile postanowienia te kształtują prawa i obowiązki z sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interes. W orzecznictwie przyjmuje się, że „rażące naruszenie interesów konsumenta to nieusprawiedliwiona dysproporcja praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym. Postanowienia umowy rażąco naruszają interes konsumenta, jeżeli poważnie i znacząco odbiegają od sprawiedliwego wyważenia praw i obowiązków stron. Ocena stopnia naruszenia powinna być dokonywana z uwzględnieniem kryteriów przedmiotowych, jak i podmiotowych. Natomiast działanie wbrew dobrym obyczajom oznacza tworzenie przez kontrahenta konsumenta takich postanowień umownych, które godzą w równowagę kontraktową stron takiego stosunku” (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 27 maja 2009 r., VI ACa 1473/08). Odnosząc się do postanowień w umowach kredytowych sąd wskazują, iż: „abuzywność spornych postanowień umownych przejawia się po pierwsze w tym, że klauzule te nie odwoływały się do obiektywnych wskaźników, na które żadna ze stron nie miała wpływu, lecz pozwalały wyłącznie bankowi na określenie miernika wartości wedle swojej woli. Na mocy spornych postanowień to pozwany bank mógł jednostronnie i arbitralnie, a przy tym w sposób wiążący, modyfikować wskaźnik, według którego obliczana była wysokość zobowiązania kredytobiorcy, a tym samym mógł wpływać na wysokość świadczenia powoda” (Wyrok SR dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie, sygn. akt VI C 1713/15). Konsumenci nie znają sposobu, w jaki bank kształtuje kurs franka szwajcarskiego, zwiększając go bądź zmniejszając wedle swego uznania. Konsumenci obciążani są dodatkową płatnością na rzecz banku, która stanowi różnicę pomiędzy kursem kupna a sprzedaży franka, tzw. spreadem. Takie postanowienia umowne nie dają żadnej realnej możliwości kontroli kursu waluty i wysokości raty kredytu. Wobec licznych już wyroków Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznających przedmiotową klauzulę za niedozwoloną, rażąco naruszającą interes konsumenta możliwe jest wniesienie pozwu o stwierdzenie nieważności postanowień umownych w kontroli incydentalnej, czyli w określonym stanie faktycznym. Konsekwencją takiego postępowania jest stwierdzenie nieważności całej umowy kredytowej bądź stwierdzenie nieważności określonych postanowień umownych.

 

Agnieszka Gawłowska

radca prawny

Copyright © 2017 Kancelaria Radcy Prawnego Agnieszka Gawłowska. All rights reserved.